środa, 29 stycznia 2014

NIE CZYTACIE, NIE KOMENTUJECIE....ZAWIESZAM

tak jak mówi tytuł posta...zawieszam bloga... zdaje mi się, że w ogóle go nie czytacie..przykro mi.Odwieszenie zależy tylko od was, ale na razie znajdziecie mnie tu:
meet-in-themiddle.blogspot.com/

niedziela, 19 stycznia 2014

NOWY BLOG!

ZAŁOŻYŁAM KOLEJNEGO BLOGA:
http://meet-in-themiddle.blogspot.com/
MAM NADZIEJE, ŻE WAM SIĘ SPODOBA.
PRZEPRASZAM TEŻ ZA TAK OGROMNE OPÓŹNIENIE Z ROZDZIAŁEM ALE WENA TOTALNIE MNIE OPUŚCIŁA! NIE MAM WGL JUŻ POMYSŁU NA TEGO BLOGA A W DODATKU MAŁO OSÓB KOMENTUJĘ ;C ZASTANAWIAŁAM SIĘ NAD TYM CZY GO NIE ZAWIESIĆ. NO ALE CÓŻ WSZYSTKO W WASZYCH RĘKACH! JEŚLI WYKAŻECIE SIĘ CHĘCIAMI TO W TYM TYGODNIU (TYM CO TERAZ BĘDZIE) DODAM ROZDZIAŁ I POSTARAM SIĘ BY BYŁO MEGA DŁUGI ALE JEŚLI NIE TO CHYBA SIĘ POŻEGNAMY.
WCHODŹCIE NA NOWEGO BLOGA MAM NADZIEJE, ŻE WAM SIĘ SPODOBA. ROZDZIAŁY POSTARAM SIĘ DODAWAĆ REGULARNIE.
http://meet-in-themiddle.blogspot.com/
KISS KISS
Alice

piątek, 27 grudnia 2013

Part 14

Kabuuuuum! Witam i liczę na wasze komentarze! Miłego czytania!

W dzisiejszych czasach coraz trudniej jest odnaleźć siebie.Często podążamy za wykreowanymi przez media ideałami, które nie mają nic wspólnego z naszych charakterem bądź czymś co nas interesuję.Staramy się być kimś innym przybierając przy tym różnorakie maski.Ale czy to jest to czego ja, Lilianna Collins potrzebuje by normalnie funkcjonować?Czy potrzebuje udawać kogoś kim nie jestem w otoczeniu osób które doceniając tą prawdziwą mnie? Otóż nie mam zielonego pojęcia.Jestem całkiem zagubiona w sobie.Już nawet nie jestem pewna czy mój uśmiech w danym momencie jest szczery, czy też kompletnie wymuszony.Kiedyś nie robiło mi to różnicy bo i tak nie było nikogo kto zauważył by jakąkolwiek zmianę w mym nastroju.Myślę, że to ten czas kiedy powinnam zacząć pracować nad swoją osobą.Pytanie tylko, czy chce. Nie zastanawiając się dłużej postanowiłam w końcu wziąć własne życie w ręce i coś z nim zrobić.Powiem wam jedno, już nawet wiem od czego mogę zacząć.Każda zmiana w naszym życiu jest dobra.Nie ważne czy z czasem okazuję się ona zła, pomimo wszystko wnosi coś do naszego życia a my przed owe wydarzenie kształtujemy swoją osobowość.Pewien mądry człowiek kiedyś powiedział "Mądrość jest córką doświadczenia" i tu, całkowicie się z nim zgodzę.
~
Resztę nocy przesiedziałam w salonie na kanapie pijąc kilkadziesiąt herbat.Myślałam nad tym co powinnam zmienić w swoim życiu i doszłam do wielu zadowalających wniosków.Pomimo iż był poniedziałek 6:30, nie miałam zamiaru udać się dziś do młodzieńczego psychiatryka, zwanego potocznie szkołą.Chciałam coś zrobić, dać upust emocją które od pewnego czasu potrzebowały ujścia w postaci bólu.Wciskając na tyłek szorty z wysokim stanem starałam się nie obudzić chłopaków którzy jeszcze spali w najlepsze.Zarzucając na siebie szarą przykrótkawą bluzkę udałam się do łazienki w celu wykonania wszystkich porannych czynności.Pogoda na polu była piękna, dlatego też pozwoliłam sobie na taki strój.W tej chwili mało obchodziło mnie to, iż ktoś może zobaczyć morze siniaków na moim ciele, i tak wszystko już wiedzą.Schodząc z powrotem na dół odszukałam w salonie kolorowe karteczki które w przeciągu kilku ostatnich godzin zdążyły rzucić mi się w oczy, i biorąc w dłoń długopis leżący na komodzie zaczęłam pisać chłopakom liścik
Nie idę dzisiaj do szkoły, nie martwcie się
muszę pozałatwiać kilka spraw, trochę mi to zajmie.
xoxo

Nie martwiąc się już o nic, zgarnęłam tylko z pokoju torebkę i spokojnie opuściłam posiadłość chłopaków.Wiedziałam gdzie mam się kierować ostatnio wypatrzyłam to studio gdy szłam do szkoły i od razu rzuciło mi się w oczy.Zadowolona, że udało mi się trafić w odpowiednie miejsce, pewnym krokiem weszłam do środka. Moją uwagę przykuła czerwono włosa młoda dziewczyna stojąca za-jak mi się wydaję-recepcją.Po załatwieniu kilku drobnych rzeczy i poczekaniu na odpowiedni szablon, siedziałam na skórzanym fotelu czekając na młodego tatuażystę.Miałam na sobie specjalny "fartuszek" pozwalający mężczyźnie bez większego problemu "malować" na mojej skórze od miejsca nieco pod pachą-na żebrach-do kości biodrowej.Ta strona mojego ciała była uboższa w siniaki dlatego też, bez problemu mogę zrobić sobie w tym miejscu tatuaż.Po dłuższej chwili poczułam to o czym od pewnego czasu marzyłam.Zamknęłam spokojnie oczy rozkoszując się lekkim rwącym bólem spowodowanym wbijającą się w moją skórę igłą.
-Który to?-Wyrwał mnie z rozmyśleń Tom(bo tak jak się okazało miał na imię "malarz")
-Przepraszam ale nie do końca wiem o co ci chodzi-otworzyłam oczy i pytająco spojrzałam na blondyna
-Mam na myśli który to już twój tatuaż-Uśmiechnął się w moim kierunku i powrócił do swojej pracy.
-Oh..Pierwszy-niepewnie odwzajemniłam uśmiech a Tom spojrzał na mnie kompletnie zdziwiony
-P..Pierwszy?-Zająknął się i dalej wpatrywał się we mnie oczami wielkości pięciozłotówek
-Tak, co w tym dziwnego-Wzruszyłam ramionami, poprawiając się lekko na fotelu.
-Zazwyczaj dziewczyny na pierwszy raz biorą hmm.. jakiś mały znak nieskończoności na nadgarstku...czy coś-Wytłumaczył swoją reakcję i ponownie wbił we mnie igłę
-to zbyt mainstreamowe-Powiedziałam przymykając powieki.Usłyszałam tylko lekki chichot a potem znów delektowałam się lekkim szczypaniem na żebrać.Chyba to polubię.
~
Z wielkim uśmiechem na twarzy przekroczyłam próg i ściągając buty popędziłam do kuchni z której słychać było odgłosy chłopaków
-Czeeeeeeść- Wrzasnęłam celowo przeciągając samogłoskę.Wszyscy popatrzyli na mnie zdziwieni a Liam zaczął dławić się kanapką którą jadł w tym momencie.Ogólnie widok był dość zabawny. Louis podszedł do mnie powolnym ostrożny krokiem i bardzo wolno położył mi dłoń na czole
-Lou...Takie pytanie...Co ty odpierdalasz?-Spytałam patrząc na niego jak na debila
-Sprawdzam czy aby chora nie jesteś-Powiedział poważnie na co wybuchnęłam śmiechem.Poważny Tomlinson to śmieszny Tomlinson.Wierzcie na słowo.
-Ja to bym raczej sprawdził czy ona nic nie brała-Zaśmiał się Niall a reszta mu zawtórowała.Zachichotałam pod nosem i skierowałam się do salonu.Wszyscy poszli za mną i rozsiedli się na kanapie tylko Zayn zamiast do salony wyszedł na balkon bodajże zapalić.Wyciągnęłam z mojej torebki czerwone malboro i poszłam za śladem bruneta
-Zayn?-zagadnęłam podpalając papierosa i opierając się o barierkę
-Co jest mała?-Spytał miękko, cudownie się przy tym uśmiechając
 do diaska! uśmiech za milion dolców!
-Em... Sam ogarniałeś swój pierwszy tatuaż?
Brawo Lilly! wspaniały dobór słów!
Klapnęłam się ręką w czoło a chłopak zaśmiał się wdzięcznie wypuszczając dym z ust.
Cholera i te usta!
-Chodzi ci o to czy sam radziłem sobie na początku z tymi opatrunkami, maściami i innymi pierdołami?-Kiwnęłam głową potakując a Malik kontynuował-Cóż, z pierwszymi trzema pomagał mi Niall, z resztą już radziłem sobie sam-Uśmiechnęłam się szeroko i szybko spojrzałam na zegarek.Minęło półtorej godziny!
-Pomożesz mi?-Spytałam głupio
-W czym?-Spytał gasząc papierosa.Posłałam mu znaczący uśmiech a on natomiast wytrzeszczył oczy, podobnie jak Tom w studio.
-Nie mów, że zrobiłaś sobie tatuaż?!-Prawie wrzasnął uśmiechając się szeroko-Gdzie?nadgarstek?palec?kostka?-pytał próbując dostrzec coś na moich rękach
-Co wy macie z tymi nadgarstkami-prychnęłam cicho-Uspokój się Malik i chodź ze mną.Tylko najpierw umyj ręce-Zgasiłam papierosa w popielniczce i podążyłam do łazienki.Po chwili dołączył do mnie podekscytowany Zayn.Chyba jeszcze nigdy nie widziałam go z tak wielkim uśmiechem.Podniosłam delikatnie bluzkę ukazując swój nabytek w całej okazałości.Brązowooki podszedł bliżej znów kurewsko zdziwiony i przejechał delikatnie palcami wzdłuż rysunku na moim ciele
-Jest piękny-Szepnął patrząc mi w oczy..

"Miłość to zdobycie się na odwagę, o której sam nie masz pojęcia"
Kiss Kiss
Alice

czwartek, 28 listopada 2013

Part 13

KOTY ŁAPCIE ROZDZIAŁ! PRZEPRASZAM, ŻE TAKI KRÓTKI I NIE WNOSI NIC NOWEGO ACZKOLWIEK CHCIAŁAM DODAĆ W MIARĘ DOBRYM ODSTĘPIE CZASOWYM.PRZEPRAAAASZAAAM

Powoli podniosłam powieki budząc się z krainy morfeusza.Od razu uderzyły we mnie wydarzenia sprzed (jak mi się zdaję) kilku godzin.Na dworze panował mrok a jedyne światło w pomieszczeniu dawał blask księżyca, który przenikał przez kremowe firanki.Nagle zdałam sobie sprawę z lekkiego ucisku wywieranego na moją lewą dłoń.Widok który tam zastałam bezmyślnie przenosząc wzrok totalnie mnie zadziwił.Harry Styles, mój najlepszy przyjaciel i człowiek o złotym sercu siedział na fotelu obok łóżka i kurczowo trzymał moją rękę.Jego głowa znajdowała się na materacu tuż obok splecionych ze sobą kończyn a brązowe loczki które tak bardzo uwielbiałam bez skrupułów opadały na jego zaróżowiałe policzki.Nawet przy samym świetle księżyca można było dostrzec ślady łez które na nich widniały.Przyjemne ciepło rozlało się w moim sercu gdy zdałam sobie sprawę, że musiał się o mnie martwić.Tak szybko jak to uczucie się pojawiło, tak szybko uciekło a jego miejsce zajęło poczucie winy
Nie chce żeby przeze mnie płakał.
Nie chce być powodem jego łez.
Delikatnie, by nie zbudzić chłopaka wyciągnęłam dłoń z jego uścisku i z gracją słonia spełzłam z łózka.Zadrżałam lekko gdy moje bose stopy spotkały się z zimną fakturą drewnianych panel.Wychodząc z pokoju od razu skierowałam się do kuchni.Suchość w gardle nie dawała mi spokoju przez co, co jakiś czas musiałam odchrząkiwać.Ciemność panująca w domu tylko utwierdzała mnie w przekonaniu, że wszyscy domownicy znajdują się w swoich ciepłych łóżkach.Paląc światło od razu rzuciłam się w kierunku lodówki w której jak mniemam powinno znajdować się jakieś picie.
Gdy jedną dłonią wyciągałam napój, druga w tym czasie ściągała po szklankę stojącą tuż obok zlewu.
Niezła podzielność uwagi.
Gdy zamknęłam lodówkę moje serce na moment jakby przestało pompować krew a naczynie które trzymałam w dłoni wyleciało z niej tłukąc się na miliony kawałeczków o białe płytki podłogowe.
Roztrzaskane prawie jak twoja dusza.
Wpatrywałam się w rozbite szkło zażenowana, że tak bardzo przestraszyłam się wchodzącego do kuchni Louisa.
-Nic ci się nie stało?-Spytał wyraźnie przejęty faktem iż tak bardzo mnie nastraszył.
-Nie, nie wszystko w porządku-Wybełkotałam i szybko uklęknęłam przy szkle próbując je w miarę dokładnie pozbierać.
-Zostaw to.Zamiotę-Stwierdził brunet ostrożnie łapiąc mnie za nadgarstki i wstawiając do pionu.Czułam się nieco oderwana od rzeczywistości.Wokół mnie było mnóstwo szkła, wszytko było ostre.Poczułam tą cholerną chęć przetestowania jak bardzo..
-Co tu się stało?-Usłyszałam czyjś zaspany głos i wyraźne odgłosy kroków.
-Wchodząc do kuchni niecelowo wystraszyłem Lilly no i ucierpiała na tym biedna szklanka-Niebieskooki zwrócił się do Zayna robiąc przy tym dziecinna smutną minkę.Mulat rozejrzał się po posadzce i zaczął z pieprzoną dokładnością wpatrywać się w moją twarz.Nie mogłam skupić wzroku na jednej rzeczy.Byłam gotowa nawet przy nich dwóch zrobić teraz to na co miałam ochotę już od bardzo dawna.Próbowałam trzymać emocję na wodzy i nie spoglądać w stronę stłuczonego naczynia.Moje serce niewyobrażalnie mocno kołatało w piersi jeszcze bardziej podbudowując napięcie które we mnie rosło.Nie zorientowałam się nawet kiedy Lou opuścił nasze towarzystwo a sam Malik zaczął zbierać resztki "biednej szklanki"
-Zayn...-Szepnęłam a moje dłonie zaczęły nerwowo drżeć-Ja..-Nie wiedziałam co dokładnie chce powiedzieć, nie potrafiłam ułożyć logicznego zdania a mój głos brzmiał jakby wcale nie należał do mnie.Czekoladowe tęczówki chłopaka skupiły się na mnie a ja zaczęłam niemalże dusić się w tym pomieszczeniu-Ja nie mogę..Ja muszę...-Kręciłam głową na boki powoli cofając się do tyłu.
-Nie,nie, nie.Nie myśl o tym-Wstał gwałtownie z podłogi umieszczając szkło w koszu na śmieci-Jesteś już tak daleko, nie możesz odpuścić.Dasz radę.Zrobię wszystko byś nawet nie myślała o tym, że tego potrzebujesz.Przejdziesz przez to, a i jeszcze jedno.Zdecydowanie za dużo myślisz-Jak on to robi, że zawsze wie co chce powiedzieć i co mam na myśli?Kim on do cholery jest?!
"Są ludzie, którym szczęście mig­nie tyl­ko na mo­ment, na mo­ment tyl­ko się ukaże po to tyl­ko, by uczy­nić życie tym smut­niej­sze i okrutniejsze." ~ S.D

KISS KISS
Alice

środa, 27 listopada 2013

UWAGA

Kotyyyyyy! Po pierwsze to włazić tutaj: http://coffeheaven.blogspot.com/
Blog mojej najlepszej przyjaciółki. Powiem wam, że zapowiada się świetnie!

Rozdział dodam albo jeszcze dziś albo jutro :)

niedziela, 17 listopada 2013

Part 12

1 KOMENTARZ=1 KOP W DUPĘ DLA AUTORA + PRZECZYTAJCIE NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM

Zwinęłam gazetę w rulon i na drżących nogach weszłam do domu chłopaków
-Zaraz przyjdę skoczę tylko do łazienki-Mruknęłam do Zayna i po chwili już znajdowałam się we wcześniej wspomnianym pomieszczeniu.Czułam jak powoli tracę kontrolę nad swoim oddechem.Zakluczyłam drzwi i nie mogąc już ustać osunęłam się po ścianie obok.Było mi słabo.Natłok myśli powodował totalny mętlik i burzę w moim umyślę.Potrzebowałam się wyładować.Potrzebowałam bólu, tego charakterystycznego bólu który towarzyszył mi za każdym razem gdy moja skóra spotykała się z chłodną strukturą srebrnej żyletki, ale nie mogłam obiecałam obie, że z tym skończę.objęłam ramiona dłońmi i z całych sił wbiłam w nie swoje paznokcie.Musiałam jakoś uciec myślami od tego co przed chwilą przeczytałam.Jak można tak bardzo ingerować w czyjeś życie prywatne?.Jak można wypisywać tak bardzo osobiste fakty o czyjejś osobie pozwalając by krążyły one po świecie?Od lat próbowałam ukryć wszystko to co dzisiaj ukazane było na zszarzałej kartce tego marnego brukowca.Czułam się naga, pozbawiona praktycznie wszystkich wątków swojego życia.Pod wpływem emocji zwierzył się Mulatowi, nie mówię, że żałuję chodzi mi o to iż nie chciałam by reszta chłopaków (pomijając już ludzi ze szkoły i resztę globu ziemskiego) się dowiedziała o moich problemach! A już na pewno nie w taki sposób.
Wszyscy wiedzą!Będą traktować cię jak śmiecia!Odsuną się od ciebie!
Nie płakałam chociaż łzy cisnęły się w moich oczach próbując znaleźć jakieś ujście.Na zbyt dużo słabości pozwoliłam sobie w ostatnim czasie.Co ze mną nie tak?Czemu nie mogę mieć normalnego życia jak każda dziewczyna w moim wieku?Miałam ochotę krzyczeć z bezsilności gdyż ból psychiczny rozrywał moją duszę cholernie kłując klatkę piersiową.Wpadłam w jakąś chorą panikę.Tym razem nie tylko moje dłonie się trzęsły ale również reszta ciała, oddech w dalszym ciągu był płytki prawie, że mnie dusząc.Nie przyjmowałam żadnych bodźców z zewnątrz chociaż doskonale słyszałam natarczywe pukanie do drzwi.
-Lilly wszystko w porządku?Otwórz proszę-Nikt inny tylko Zayn próbował jakoś dostać się do środka.Nie ważne jak bym chciała i tak nie dałabym rady podnieść swojego ciała z podłogi.Poczułam jak moje paznokcie coraz bardziej napierają na mą delikatną skórę.Popatrzyłam w stronę drzwi i zaważyłam jak ktoś majstruję przy zamku z drugiej strony z pomyślnym efektem.Jak długo tak siedziałam?Wydawało mi się, że jakieś 5 minut co niestety było błędne.Chłopak szybkim tempem podszedł do mnie i siadając na przeciwko siłą odciągnął moje ręce od ramion.Zacisnęłam mocno powieki starając się skupić na pobieraniu powietrza.
-Spokojnie.Jestem obok, wdech i wydech postaraj się uspokoić-Jego głos działam na mnie w pewnym sensie kojąco i już po chwili Malik znów mógł ujrzeć moje tęczówki-Powiesz mi co się stało?-Szepnął melodyjnie głaszcząc subtelnie moje dłonie.Gwałtownie wciągnęłam powietrze i przeniosłam swój wzrok z gazetę leżącą obok
-Wszyscy wiedzą wszystko-odparłam łamliwym tonem-3/4 moich tajemnic czy chuj wie czego jest wypisanych w tym tak na prawdę nic nie znaczącym dla autora artykule.Skąd oni wiedzą o tym wszystkich-Po długiej analizie oczu bruneta moje źrenicę padły na białą łazienkową szafeczkę
Tu jesteś srebrna przyjaciółeczko!
-
Tu patrz.Na mnie-Brązowooki szybko zorientował się co jest obiektem mojego tymczasowego pożądania i od razu zasłonił mi widoki
-Potrzebuję tego-Czułam się jak cholerny narkoman na głodzie.Nie potrafiłam poradzić sobie z brakiem tego kojącego uczucia.
-Nie potrzebujesz.Uwierz mi to nie jest sposób na radzenie sobie-Powiedział i jednym ruchem zgarnął mnie z zimnej ziemi, przy okazji nie zapominając o szmatławcu-Postaram się załatwić coś w związku z gazetą.Na pewno coś jeszcze da się zrobić-Rzekł kładąc mnie na łóżku i desperacko przejechał palcami po swoich kasztanowych włosach
-Już nic nie da się zrobić Zayn.Wszyscy wiedzą.Już nic nie ma sensu-Przed oczami zrobiło mi się ciemno.Przestałam czuć cokolwiek

"Trzeba walczyć do końca.Nie ważne jakie przeszkody się napotka, zawszę warto"~Alice

NUDA I FLAKI Z OLEJEM.NA PRAWDĘ PRZEPRASZAM, ŻE MUSICIE CZYTAĆ COŚ TAKIEGO.NIE JESTEM Z TEGO ZADOWOLONA ACZKOLWIEK STARAŁAM SIĘ ZACHOWAĆ TYM RAZEM JAKIŚ W MIARĘ STOSOWNY ODSTĘP POMIĘDZY ROZDZIAŁAMI.PRZEEEEEPRAAAASZAM, ŻE ZANUDZAM WAS NA ŚMIERĆ! NA PRAWDĘ.NIE WIEM CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJE OSTATNIO COŚ PISANIE STRASZNIE SŁABO MI WYCHODZI.KOMENTUJCIE PROSZĘ POTRZEBUJE WASZEJ MOTYWACJI ALBO CHOCIAŻ HEJTÓW.PRZYJMĘ WSZYSTKO NA KLATĘ.PISZCIE CO WAM SIĘ NIE PODOBA ALBO CO POWINNAM ZMIENIĆ I MAM TAKĄ OGROMNĄ PROŚBĘ! NAPISAŁBY MI KTOŚ MOŻE JAK WYŁĄCZYĆ WERYFIKACJĘ KODOWĄ PRZY KOMENTARZACH ? BŁAGAAAAM
KISS KISS
DO NASTĘPNEGO
Alice

środa, 13 listopada 2013

Part 11

KOMENTUJCIE DZIUBKI!

Słońce przedzierające się przez delikatne kremowe zasłonki raczyło zbudzić mnie ze snu.Podniosłam delikatnie powieki i rozglądając się po pomieszczeniu w końcu natrafiłam na spokojną twarz Zayna.Chłopak nadal tulił się do mojego boku jakby bojąc się, że mogę uciec.Jego twarz była spokojna i wyrażała błogi spokój i wyciszenie
NiesamowiteDotknęłam dłoni Mulata i powoli wyswobodziłam się z jego uścisku.Moje stopy powędrowały na chłodne panele a ja sama w końcu podniosłam się do pionu kierując się do łazienki.Przebrałam się we wczorajsze ciuchy i wychodząc z pomieszczenia usłyszałam rozmowy z dołu. Zaciekawiona udałam się w tamtą stronę i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to nieznana przeze mnie długonoga blondynka.Siedziała sama z czego wywnioskowałam, że rozmowy chłopców wydobywają się z kuchni.Zignorowałam jej obecność i ruszyłam za głosem przyjaciół

Szybko ci poszło nazwanie ich przyjaciółmi
Och zamknij się zwykłe przejęzyczenie
Wcześniej przejęzyczenie a teraz wcale nie gadasz sama ze sobą Potrząsnęłam głową śmiejąc się pod nosem z własnej głupoty i przekroczyłam próg kuchni
-Heeeejoo-Powiedziałam na wyraz wesoło strasząc tym samym Nialla który stał przy lodówce
-Lils ? Co ty tu robisz?-Zdziwił się Harry
-Tak, tak ciebie też miło widzieć u mnie świetnie a u ciebie?- Rzuciłam ironicznie w jego stronę i po kolei uścisnęłam każdego z nich.Zayn zauważając mój wspaniały(z nie wiadomo z jakich powodów)humor, uśmiechnął się do mnie szeroko ukazując szereg swoich śnieżnobiałych zębów.
-Nie wygłupiaj się tylko gadaj co tu robisz?-Zachichotał Loczuś przyglądając mi się z rozbawieniem
-Umówiłam się z Zayn'em na 12 na spacer-puściłam do wcześniej wspomnianego chłopaka oczko nie chcąc tłumaczyć gdzie tak na prawdę się wybieramy a z tego co widzę to chłopcy wcale nie zorientowali się, że spałam w ich domu.Zabawne.
-Tak sami?-Spytał Lou zabawnie ruszając brwiami
-Nie, z moją babcią-Wystawiłam mu język i ukradłam Liamowi kanapkę z talerza
-Serio z babcią?-Zdziwił się farbowany blondynek w tej chwili wpychając do buzi pączka.Przybiłam sobie przysłowiowego Facepalma z głupoty niebieskookiego i zaczęłam się śmiać z oburzonej miny Payna.
-Oddam ci tą kanapkę-Zwróciłam się do bruneta-A z tą babcią to żartowałam-Sprostowałam nadal czując na sobie wzrok Nialla.Spojrzałam na zegarek-11:47-Westchnęłam
-Wiecie co to my chyba będziemy się zbierać-Popatrzyłam porozumiewawczo w stronę bad boya.
-Poczekaj w salonie tylko jeszcze poszukam kluczyków do auta-Chłopak uśmiechnął się w moim kierunku i pognał schodami na górę
-Myślałem, że na spacer chodzi się na nogach-Zaśmiał się Louis
-My jesteśmy wyjątkowo leniwi i jedziemy autem-Szturchnęłam go lekko w ramie i wolnym krokiem wkroczyłam do głównego w tym domu pokoju.Nie patrząc w stronę blondynki która nadal siedziała w tym samym miejscu, rzuciłam się na fotel stojący koło niewielkich rozmiarów biblioteczki.
-Lilly-Do pomieszczenia wkroczyła reszta towarzyszy a Harry zabrał głos.Spojrzałam na niego pytająco a ten posłał mi ogromny uśmiech-To jest Rose moja dziewczyna-Przedstawił plastika który w tym momencie teatralnie zarzucił włosami (Nie chce nic mówić ale na ten gest Lou zaczął udawać, że wymiotuje a reszta chłopaków mała jakieś dziwne miny.Czyżby jej nie lubili?)-Rose to jest Lilly moja przyjaciółka-Tym razem brunet ręką wskazał na mnie na co posłałam mu najbardziej fałszywy uśmiech na jaki było mnie stać.Nie wiem czemu ale dziewczyna wydawałam mi się okropnie płytką i fałszywą osóbką
-Uwaga, uwaga potrzebujemy chyba firmy budowlanej by zdrapać z jej ryja tą tapetę-Szepnęłam do marchewkowego gdy pozostali zajęli miejsca na kanapie.Chłopak zaczął się tak śmiać, że zleciał na podłogę prawie uderzając głową o stół który stał obok.Wszyscy patrzyli na nas jak na idiotów bo nie ukrywam, ja też zaczęłam się śmiać.Tyle, że ja z jego reakcji na mój żart.
-Możemy już iść-Niespodziewany wybuch mojego rozbawienia przerwał Zayn machają kluczykami od samochodu
-Do zobaczenia chłopcy-Rzuciłam na odchodne w stronę towarzystwa-I barbie-Mruknęłam pod nosem wychodząc już z domu.
-Co ty dzisiaj taka wesoła?-Spytał towarzysz mojej "podróży" gdy już znaleźliśmy się w środku auta.
-Sama nie wiem-Wzruszyłam ramionami-Po prostu się wyspałam-Palnęłam zapominając, że chłopak spał ze mną w łóżku i, że to do niego tuliłam się całą noc.Brązowooki zaczął chichotać w tej chwili wjeżdżając już na parking komisariatu.No i koniec tej sielanki.Cały dobry humor zniknął jak za dotknięciem magicznej różdżki. Otworzyłam drzwi ale zanim wysiadłam poczułam uścisk na nadgarstku.
-Iść z tobą?-Spytał Malik z niewyobrażalną troską w głosie.Nie chciałam iść sama.Bałam się, nie wiem czego ale bałam.Przecież nie jestem tu pierwszy raz.Nieśmiało kiwnęłam głową w geście zgody i spuściłam wzrok w końcu opuszczając samochód.Chłopak z geście wsparcia złapał mnie za rękę.Poczułam przyjemne ciepło w sercu.Na prawdę cieszyłam się, że jest ze mną ktoś taki jak on.Ludzie.Masa ludzi chodziła po korytarzu w środku budynku, czułam się tam cholernie młodo.W okół mnie pełno było staruszków i ogólnie osób starszych.
Nie powinno mnie tu być
Zdecydowanie.
Wciągnęłam gwałtownie powietrze i ciągnąć Zayna za sobą zwróciłam się w kierunku biura pana Browna.
-Dzień dobry-Zaczęłam delikatnie-Przyszłam bo matkę-Dodałam cicho czując gorąco na moich policzkach.Nie cierpiałam tego miejsca po prostu nienawidziłam.Było mi cholernie wstyd za własną matkę
-Proszę podpisać tu-Wskazał ręką na standardowy plik papierów i nawet na mnie nie patrząc dalej robił coś w swoim komputerze-A następnie skierować się do 8.Tam gdzie zawsze-Dodał a ja chcąc jak najszybciej stamtąd wyjść, zgarnęłam długopis do ręki i dosyć niezgrabnie złożyłam na białej powłoce swój podpis.Nie odzywając się już ani słowem czym prędzej opuściłam gabinet i chwilę później stałam pod wyznaczoną salą.Po pewnym czasie w kompletnej ciszy moja "mama" wyszła z owej sali.Pewnie się zastanawiacie jak wyglądała.Gdybyście nie wiedzieli wcześniej, że pije to na 1000% byście w to nie uwierzyli.Była kobietą perfekcyjną.Z każdej sytuacji potrafiła wyjść z klasą.Teraz również wyglądała jak idealna matka oprócz jednej małe rzeczy.Jej twarz zdobiła mniej więcej 5cm szrama.Dziwne, ojciec nigdy jej nie uderzył.Odwróciłam się od niej plecami i nie patrząc czy za nami podąża szłam do samochodu.
-Podjedziemy do ciebie, zawieziemy twoją mamę i weźmiemy jakieś twoje ciuchy żebyś mogła u nas zostać.Ok?-Spytał Zayn trochę mocniej łapiąc moją dłoń
-Ja na prawdę nie chcę robić problemów-Pokręciłam głową i spojrzałam czy brunetka idzie za nami.Szła i to dumnie z wysoko podniesioną głową.Nim Malik mi odpowiedział ona czując, że się jej przyglądam, zabrała głos
-Nie spytasz mnie co mi się stało?-Mówiła to w taki sposób jakby była oburzona moim zachowaniem
-Nie-Odpowiedziałam gładko sprowadzając swój wzrok na czarne połyskujące auto przed nami
-Jesteś moją córką! powinny interesować cię taki rzeczy-Przystanęła na chwilę zmuszając i mnie do tego czynu
-Dziwne, że ty dalej uważasz mnie za swoją córkę wtedy kiedy ja już nie uważam cię za swoją matkę-syknęłam
-Jesteś tak samo głupia jak James gdy był w twoim wieku-Nie dowierzałam, że te słowa wypłynęły z jej ust.Jak ona śmie najpierw uważać go za idealnego syna (nie wątpię, że nim nie był), potem obwiniać mnie o jego śmierć a teraz go w pewien sposób obrażać.
-Pamiętaj, że jak i on miał tak i ja muszę mieć po kimś te geny-Warknęłam puszczając dłoń Mulata i bez ceregieli weszłam do auta.Zacisnęłam mocno powieki i dopiero po pewnym czasie zorientowałam się, że już jedziemy.
Wizyta w domu minęła szybko i sprawnie.Omijając ojca wpadłam do domu i do torby pozbierałam najpotrzebniejsze rzeczy.Nie mówiąc ani słowa wyszłam.Co robiłam w tej chwili?Przysypiałam na miejscu pasażera gdy tym razem jechaliśmy już do "mojego nowego domu"
-Wszystko ok?Nie wyglądasz najlepiej-Zayn złapał mnie za rękę obracając się w moją stronę
Nawet nie zorientowałam się kiedy dojechaliśmy

-
Pewnie-Starałam się uśmiechnąć lecz nie sądzę żeby coś z tego wyszło.Czułam się okropnie.Po moim dobrym humorze nic nie zostało za to głowa bolała mnie niemiłosiernie
-Mówił ci już ktoś, że nie umiesz kłamać?-Chłopak szybko ob krążył samochód i pomógł mi z niego wysiąść.
-Nie-Zachichotałam kierując się w stronę już tak dobrze znanych mi drzwi.Pod drewnianą powłoką zauważyłam świeże wydanie "London News" Jednym ruchem zgarnęłam przedmiot i czytając pierwszą stronę zamarłam w miejscu.
Bożyszcz nastolatek Zayn Malik widziany był dzisiaj z niejaką Lilly Collins.Dziewczyna odbierała z komisariatu swoją matkę.Jak wiadomo nam z pewnych źródeł, rodzice dziewczyny są alkoholikami a ona sama jest siostrą zmarłego rok temu Jamesa Collinsa.Jest jeszcze jeden tajemniczy szczegół! Albo brunetka ma problemy z samo okaleczaniem albo trzyma w domu wyjątkowo wybuchowego kota.Zastanawia nas co Pan Malik robił w jej towarzystwie.Czyżby nowa para show biznesu? Temu będziemy dociekać w następnym numerze "London news"
Poniżej ukazane było moje zdjęcie z przybliżeniem na niestarannie naciągnięte rękawy bluzy w efekcie czego widać było moje blizny, jak i trochę świeższe rany.Poczułam jak mój oddech z normalnego stał się płytki i nie równy przez co nie mogłam złapać powietrza.Wpadłam w panikę.O moich sekretach miał nie wiedzieć nikt! Nikt do jasnej cholery!

"Nie dałam rady, przestałam grać-Przegrałam"
~Alice
KOMENTUJCIE PROOOSZE! CHCE WIEDZIEĆ, ŻE KOMUŚ ZALEŻY NA TYM OPOWIADANIU CHOĆ W MAŁYM STOPNIU ;C OBIECUJE, ŻE NASTĘPNY ROZDZIAŁ BĘDZIE LEPSZY BO DOSKONALE ZDAJĘ SOBIE SPRAWĘ Z TEGO IŻ TEN KOMPLETNIE ZAWALIŁAM ;/
KISS KISS
DO NASTĘPNEGO
Alice

Obserwatorzy